wtorek, 17 stycznia 2017

Moja pierwsza prawdziwa suknia-lata 40. XIX wieku



Dlaczego pierwsza? W sumie już 6. Prawdziwa? Wreszcie kupiłam sobie prawdziwy gorset!!!! Jest boski tyle w tym temacie. Od razu widać i czuć różnice między gorsetem wykonanym przez profesjonalistę a takim kombinowanym z second hand. 



















Ciekawostka: Podczas zdjęciowego spaceru po Łazienkach 4 razy zostałam nazwana Czerwonym Kapturkiem, 2 razy Panią Mikołajową i wystraszyłam pawia;)

poniedziałek, 26 września 2016

Bawełniana sukienka -lata 10. XIX wieku



Moja najnowsza kreacja powstała całkiem spontanicznie. Pewnego dnia wybrałam się na „lumpy” w poszukiwaniu prześcieradeł na halki itp. Gdy ujrzałam bawełnianą poszwę w delikatne, pomarańczowe kwiatuszki wiedziałam, co z niej powstanie.

Dość długo wystrzegałam się regencyjnych sukienek. Z dość prostego powodu. Sylwetka miała w tym okresie przypominać kolumnę i jeszcze ta podwyższona talia prawie pod samym biustem. Dla każdej osoby moich gabarytów musi się to skończyć złe.

I w tym momencie mój entuzjazm ulotnił się tak szybko jak się pojawił. Ale nic straconego, skoro wydałam już te 2 zł na prześcieradło to uszyje, najwyżej jak mi nie wyjdzie to popruje i będę je miała na podszewkę czy coś.

Więc zabrałam się za robienie gorsetu-sznurówki. Skorzystałam z tutorialu od Belle Atelier. Jest napisany świetnie całość udało mi się wykończyć w 2 dni. A że nie tak dawno stwierdziłam, że mam dużo ponapoczynanych nici, którymi sukienki zszyć się nie da, bo jest ich za mało, postanowiłam wykorzystać je przy tworzeniu sznurówki. Wiec ma tak kolorowe nici, że tęcza by się nie powstydziła.
Gdy tak wesoło moja sznurówka leżał sobie w kącie pomyślałam, że może jednak coś z tego będzie. Włączył mi się jakiś taki motorek, że w 2 dni sukienka była gotowa. Założyłam ja razem z całym rynsztunkiem przygotowana bardziej na reakcje zbliżona do tej,…

http://www.reactiongifs.com/r/dsfg.gif

… ale o dziwo moja reakcja była raczej taka.:)

https://www.google.pl/search?q=zadowolenie&client=firefox-b&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi38s_4-KzPAhUKhywKHXF9AI0Q_AUICCgB&biw=1280&bih=612#tbm=isch&q=success+child&imgrc=M2sbU_u5mZRLFM%3A


 Zdjęcia są autorstwa mojej siostry, której dziękuje za to, że ma odwagę wychodzić ze mną na miasto, gdy tak wyglądam.






Koniec końców cieszę się z tej sukienki i już wiem, że koniecznie muszę mieć coś wieczorowego z tego okresu( marzy mi się czarna haftowana) oraz spencer do dziennej sukienki.


sobota, 27 sierpnia 2016

Suknia wieczorowa na krynolinie



Uszyć całą (i mam tu na myśli naprawdę całą- łącznie ze stelażem, falbaniasta halką i gorsetem) sukienkę na krynolinie w niecałe 3 dni??? Dla chcącego nic trudnego. Tym bardziej że w powietrzu wisiał wyjazd do Lwowa, co oznaczało zdjęcia na przepięknej starówce i pod Operą Lwowską. 




Troszeczkę o samej sukni… zrobiona jest z używanej, jasno-fioletowej poszwy (raczej poli), do tego stanik balowy ozdobiony koronkami i zwisającymi kryształkami, których na zdjęciach niestety nie widać. Halka zrobiona z prześcieradeł z lumpeksu i ma ponaszywane falbany. Czyli całość to taka zbieranina, która ostatecznie wyszła miarę znośnie. Gdy próbowałam obliczyć w głowie koszty sukienki wyszło mi, że najwięcej zapłaciłam za druty na obręcze do krynoliny. Koronki miałam z domowych zapasów. 




Wszystko przy szyciu układało się tak jak chciałam. W planach mam jeszcze zrobić stanik dzienny w kolorze kremowym z akcentami fioletu( tak zostało mi jeszcze sporo poszwy, aż sama jestem zdziwiona;)) 














Kilka niuansów, które bym poprawiła: to uczesanie-mam włosy zaledwie do ramion i są one mocno kręcone, niezbyt da się z nich wyczarować coś znośnego( tym bardziej jak przez pół życia nosiło się włosy obcięte bardzo krótko, wiec jakoś tak nie potrafię, ale się nauczę) oraz oczy. Tak, oczy. Chodzi głownie o to, że je mocno mrużę z bardzo prostego powodu… nic nie widzę, wiec jak były robione zdjęcia musiałam łapać jakoś ostrość, żeby wiedzieć czy się patrzę w dobra stronę.



Chyba znalazłam się nie w tym wieku co trzeba. Czuje się zagubiona...




wtorek, 5 lipca 2016

Stylizowana robe a la polonaise



Sukienka ta powstała z potrzeby czegoś szybkiego.  Jakoś w marcu w moim życiu pojawiła się okazja do zaprezentowania moich bardzo niskich umiejętności interpretowania historii.

Był to szkolny „Festiwal Sztuk Różnych”, czyli 3 dni sztuki: plastyka, muzyka i teatr. 1 miejsce( w każdej kategorii) to nagroda pieniężna 500zł. A jak wszyscy wiedzą (albo i nie) osobie szyjącej pieniądze zawsze się przydają.





Postawiłam na robe a la polonaise. W sumie nie jestem pewna, dlaczego. Chyba wydawało mi się, że będzie najbardziej widowiskowa, przy jednoczesnym niedostatku materiału. Pokazałam 3 sukienki i pasujące do nich „akcesoria”. Ostatecznie konkurs wygrałam, ale powiedzmy sobie szczerze ze konkurencja nie była za duża.

 PS. Znowu przepraszam za okulary:)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Pszczyńsko-mińska turniura


Historię mojej pszczyńsko-mińskiej sukni z lat 1880 (a przynajmniej tak celowałam, gdy ja szyłam), można opisać za pomocą kilku krótszych, miliona dłuższych zdań i jakiejś tony przekleństw podczas szycia. Zaczęło się od tego momentu, gdy zobaczyłam datowanie IV Pikniku Krynoliny w Pszczynie, były to okolice... No było to dawno temu. Przejrzałam prawie cały Internet i dalej nie byłam zdecydowana.

A potem zderzyłam się z brutalna rzeczywistością. Nastał okres grozy, przyszedł czas matury... I tak zamiast szyć, biegałam do szkoły na dodatkowe lekcje historii.

A suknia (a właściwie sam materiał) leżał i płakał, aż przyszedł ten dzień, w którym powiedziałam sobie ze zrobię wszystko, żeby pojawić się na pikniku.

Obraziłam się na maturę. Wychodzę!!!
Więc w 3 dni powstała cały strój, który nawiasem mówiąc jest niemiłosiernie krzywy, między innymi, dlatego że w dalszym ciągu nie posiadam odpowiedniego gorsetu tylko jego marną imitację(w najbliższym czasie to się zmieni). Ostatecznie, na piknik nie pojechałam z powodu braku dorożki na drogę powrotną, to i tak się cieszę, że stój powstał, i to w tak krótkim czasie. Idealnie nie jest, dalej nie ogarniam jak ładnie wszyć rękawy, długa droga przede mną, ale jestem z siebie dumna(skromność level max).

 PS. Przepraszam, że mam na zdjęciach okulary, ale mam za duża wadę wzroku, przez co niezbyt mogę nosić soczewki.